Bibliotekarz - Mistrz!

24 września w Zbąszyniu odbyły się I Mistrzostwa Polski Bibliotekarzy i Pracowników Bibliotek w półmaratonie w ramach XXX Ogólnopolskiego Biegu Zbąskich. Inicjatorem zawodów była kierownik Biblioteki Publicznej w Zbąszyniu, Anita Rucioch-Gołek, a ich głównym celem miała być integracja zawodowego środowiska, propagowanie biegania jako formy spędzania wolnego czasu, a także promowanie pozytywnego wizerunku bibliotekarza – człowieka aktywnego, o szerokich zainteresowaniach i wielu pasjach. Rozmawiamy ze zdobywcą pierwszego miejsca, Dawidem Kotlarkiem z Zielonej Góry, który dystans półmaratonu (21 km i 97,5 m) pokonał w rewelacyjnym czasie 1 godziny, 35 minut i 10 sekund.   

ARG: Proszę opowiedzieć  krótko o sobie.  Gdzie Pan pracuje i czym się Pan zajmuje zawodowo?

 DK: Bibliotekarstwo mam chyba w genach. Moi rodzice całe swoje zawodowe życie poświęcili pracy w bibliotece. Po studiach chciałem pójść inną ścieżką i marzyło mi się zostać nauczycielem historii. Wspomniane „genetyczne obciążenie” nie dało mi jednak na to szansy i ostatecznie w 2005 r. trafiłem do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej im. C. Norwida w Zielonej Górze. Początkowo pracowałem w magazynie i wypożyczalni. Z czasem trafiłem do Działu Informacji Regionalnej i Bibliograficznej. Następnie podjąłem studia doktoranckie w Instytucie Historii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Temat mojej dysertacji poświęciłem roli książki w Zielonej Górze w XIX i XX wieku. W 2010 r. uzyskałem wymarzony tytuł doktora nauk humanistycznych, a wraz z nim awans na kierownika Działu Badań, Analiz i Metodyki, w którym pracuję do dziś. Praca w bibliotece dała mi możliwość rozwijania moich zainteresowań. Niekiedy wcielam się również w rolę nauczyciela prowadząc zajęcia, szkolenia i warsztaty dla bibliotekarzy oraz użytkowników. Dziś nie żałuję, że tak potoczyła się moja zawodowa droga.

ARG: Jak godzi Pan pracę z treningami? By tak dobrze przebiec półmaraton, trzeba biegać! (ja sama mam problemy z systematycznością, tłumaczę to wciąż nadmiarem pracy…)

DK: Sport w moim życiu obecny był od zawsze. Przez wiele lat amatorsko grałem w piłkę nożną. Jest to jednak dyscyplina dość kontuzjogenna i w pewnym momencie zmuszony zostałem powiedzieć stop. Zacząłem szukać czegoś nowego. Czegoś, co pozwoli wyżyć się fizycznie, zrelaksować, oderwać choć na moment od codziennych obowiązków. Tym czymś okazało się bieganie. To nie była jednak miłość od pierwszego wejrzenia. Na początku szło ciężko. Z trudem pokonywałem dystanse 2-3 kilometrowe. Pamiętam jak przebiegłem pierwsze 5 km. Czułem się jak bym zdobył mistrzostwo świata!Z czasem zauważyłem spore postępy. Biegałem coraz dłuższe dystanse, w coraz lepszych czasach. Dziś mam już na koncie ultramaratony, w tym pokonany dystans 103 km. Nie byłoby to możliwe bez regularnych treningów, na które trzeba poświęcić sporo czasu i energii. Staram się łączyć bieganie z zainteresowaniem do książek. Często wypożyczam audiobooki z mojej biblioteki i słucham ich podczas długich wybiegań. Niejednokrotnie chęć słuchania kolejnych fragmentów książki zmobilizowała mnie do wyjścia z domu.

ARG:  Jaki jest Pana zdaniem współczesny polski bibliotekarz i bibliotekarka? Pytam, bo zastanawiam się, czy w przyszłym roku będzie nas na starcie Biegu więcej.  Czy bibliotekarze biegają?

DK: Współcześni bibliotekarze już dawno przełamali stereotypy przypięte do naszego zawodu. Realizują swoje pasje, są aktywni i widoczni w różnych dziedzinach. Co prawda, nie znam wielu biegających bibliotekarzy. Warto jednak propagować tę dyscyplinę sportu w naszym środowisku i takie inicjatywy, jak Mistrzostwa Polski Bibliotekarzy z pewnością dobrze temu służą. Warto zadbać o promocję tej inicjatywy w środowisku zarówno bibliotekarzy, jak i biegaczy. 

ARG: Jakie są jeszcze Pana pasje i zainteresowania?  (jeśli ma Pan jeszcze na nie czas)

DK: Oprócz biegania moją wieloletnią pasją jest tworzenie muzyki. Gram na gitarze elektrycznej i basowej. Aktualnie udzielam się w zespole o nazwie Herida Profunda. Jest to muzyka szybka, głośna i skierowana do miłośników cięższych brzmień. Mamy w swojej dyskografii kilka płyt, a na koncie europejskie trasy koncertowe. Organizuję także koncerty w mojej rodzinnej Zielonej Górze. Łączę je najczęściej ze zbiórkami charytatywnymi. W ostatnim czasie aktywnie udzielam się także w polityce lokalnej, angażując się w różne inicjatywy obywatelskie. Sam nie wiem, skąd na to wszystko znajduję czas.

ARG: Gratuluję Panu jeszcze raz sukcesu w naszym pierwszym półmaratonie. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. Bardzo dziękuję za rozmowę.